Największa gdańska wyspa poczeka jeszcze trochę na drugie stałe połączenie z lądem. Władze Gdańska co prawda deklarują, że chcą wybudować most w Sobieszewie, ale na razie nie mają na to pieniędzy.
Sprawa mostu, który zastąpiłby obecną przeprawę pontonową w Sobieszewie, rozpala emocje mieszkańców Wyspy Sobieszewskiej już od wielu lat. Obecnie, np. podczas przeglądów okresowych pontonów, ludzie skazani są na uzależniony od pogody prom lub wielokilometrowy objazd przez Przegalinę.
Budowę nowego mostu w Sobieszewie komplikuje przebieg granic administracyjnych. Na Martwej Wiśle przebiega granica pomiędzy Gdańskiem a gminą Pruszcz Gdański. Szansą na jego realizację byłoby dofinansowanie unijne - z rozdzielanego przez marszałka województwa Regionalnego Programu Operacyjnego.
- Koszt mostu szacujemy na 80 mln zł - mówi wiceprezydent Gdańska Andrzej Bojanowski. - To duża suma i nawet z dofinansowaniem z RPO może być problem z dopięciem finansowania tej inwestycji, bo możemy nie znaleźć środków w budżecie na wkład własny.
Dlatego Gdańsk deklaruje: zbudujemy most, ale jeśli zrzuci się na niego samorząd województwa.
- I nie chodzi tu tylko o dofinansowanie z RPO, ale także o zrzutkę na wkład własny. Droga na moście to droga wojewódzka. Fakt, po jednej stronie rzeki zarządzana przez nas i za ten odcinek możemy zapłacić. Jednak po drugiej stronie rzeki za drogę odpowiada Urząd Marszałkowski - mówi Bojanowski.
Jego zdaniem przy takiej "zrzutce" budowa mostu mogłaby rozpocząć się w 2013 roku.
Co na to władze województwa?
- Nie wykluczam, że możliwe będzie dofinansowanie budowy mostu z RPO. Natomiast co do udziału województwa we wkładzie własnym - trudno mi dziś coś zadeklarować. Jesteśmy otwarci na rozmowę z Gdańskiem, bo brak mostu to poważny problem, także z punktu widzenia regionu - mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego.




